Nasze

serwisy:

P O L E C A M Y

Recenzja książki: "Ja, Inkwizytor. Płomień i Krzyż tom 1"

okładka

Zapraszamy na recenzję książki:

"Ja, Inkwizytor. Płomień i krzyż" tom 1

To już koniec. Koniec Mordimera w pełni wykwalifikowanego, działającego na terenie Hez-hezronu, legitymującego się biskupią licencją. „Łowcy Dusz” był ostatnim tomem przygód dorosłego inkwizytora – bowiem następne części przybliżą nam jego dzieciństwo i początki kariery. Pierwsza z nich, nosząca tytuł „Płomień i krzyż”, osadza w roli głównego bohatera Arnolda Löwefella, inkwizytora z najtajniejszego Wewnętrznego Kręgu. To interesujący zabieg, a przygody Löwefella wyglądają na bardzo ciekawe…

Nim jednak do tego dojdziemy, zmuszeni będziemy przebrnąć przez opowiadanie numer jeden - „Piękna Katarzyna”. Jako samoistny utwór jest to chyba najsłabszy punkt powieści - co bynajmniej nie oznacza, iż prezentuje się źle. Po prostu nie przepadam za tymi opowiadaniami Piekary, w których temat przewodni to seks i w których jedna ślicznotka, hojnie obdarzona przez naturę wdziękami, potrafi zakręcić w głowie otaczającym ją mężczyznom jedynie przy pomocy półnagiego konterfektu. Wydaje mi się to nierealistyczne, ażeby jedni z najważniejszych ludzi w mieście, mający prawdopodobnie dostęp do setek, jeżeli nie tysięcy chętnych dzierlatek, nagle zupełnie tracili rozum dla jednej z nich. A może jest właśnie odwrotnie - Piekara zgrabnie wyśmiał ułomności męskiej natury, a przeze mnie przemawia po prostu urażona duma?

Owszem, później dowiadujemy się, kim naprawdę jest Piękna Katarzyna, co łączy ją z Mordimerem oraz jaką mocą dysponuje. Niemniej podczas czytania opowieści o niej, co jakiś czas dopadała mnie nuda - Katarzyna kopuluje, rozmawia ze służącą, ponownie kopuluje, ktoś ją odwiedza, ponownie scena łóżkowa… Przyznam szczerze, iż niezbyt to dla mnie atrakcyjne. Nieco zawiodłem i zaniepokoiłem się tym, że Piekara idzie po najmniejszej linii oporu. Ale jedno należy zaliczyć mu na plus - nieszablonowy wątek z Gersardem…

Tytułowy „Płomień i krzyż” to Jacek Piekara w takim wydaniu, w jakim występować powinien do końca swojego artystycznego istnienia. Krwawy. Brutalny. Zaskakujący. Szokujący. Po prostu perfekcyjny. To za te cechy czytelnicy pokochali Mordimera i właśnie w raz obranym kierunku winien zmierzać autor. Akcja rozgrywa się podczas chłopskiego powstania, na terenie którego musi operować Löwefell. Chłopi dopuszczają się bestialskich czynów, do których przymuszany jest również inkwizytor, działający incognito - poznajemy go, kiedy razem z powstańcami spożywa na pół surowe, ludzkie mięso, smażącego się jeszcze barona. Inkwizytor został wysłany z zadaniem odnalezienia małej dziewczynki w bitewnej zawierusze, co słusznie wydaje mu się misją niemal niewykonalną. Jednak łut szczęścia i niebagatelne umiejętności sprawiły, że Arnold nie tylko zrealizuje swój cel, ale dodatkowo przywiezie do Akademii Inkwizytorium cenny nabytek. Zaplątanego w powstanie czarnowłosego chłopca, który sam sobie nadał imię Mordimer…

R E K L A M A

Właściwie w każdym opowiadaniu znajdziemy przynajmniej jedną postać, którą wcześniej spotkaliśmy na kartach „właściwej” Sagi. Wcześniej był to Gersard i Heinz Ritter, teraz kapitan Savigon, występujący w „Wodzach Ślepych” jako przywódca najemników. „Płomień i krzyż” to także kolejna okazja dla Piekary, aby wykazać się kunsztem opisów batalistycznych, ponieważ dochodzi do starcia między powstańcami a regularną armią. Mówiąc kolokwialnie - szału nie ma, ale progres od czasu właśnie „Wodzów” widać jak na dłoni. Przynajmniej doczekaliśmy bitwy dłuższej niż dwa akapity…

Następny utwór to „Szachor Sefer”, nieomal w całości poświęcony śledztwu Arnolda Löwefella odnośnie przeszłości i rodziny Mordimera. Mało tutaj akcji, dużo zaś dialogów - dzięki przenikliwości Arnolda dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest Piękna Katarzyna oraz co do powiedzenia w jej sprawie miał Solomon Grien. Możemy również zaobserwować w jaki sposób członek Wewnętrznego Kręgu rozprawia się z wrogami - załatwia prywatne porachunki z kolegą po fachu w dosyć bezwzględny sposób, wpuszczając do jego organizmu przeraźliwe stworzenie, demolujące wnętrzności. Osią opowiadania jest jednak Mordimer (a raczej jego przeszłość) oraz mistyczna, na wpół legendarna księga Szachor Sefer, zawierająca w sobie najtajniejszą wiedzę, gromadzoną przez pokolenia czarnoksiężników.

W tym opowiadaniu właściwie zostają rozwiane wszelkie wątpliwości i zagadki. Arnold dowiaduje się, kim tak naprawdę jest Mordimer, gdzie ukryta jest Szachor Sefer, a na koniec otrzymuje potwierdzenia w postaci ostrzeżenia od innego członka Wewnętrznego Kręgu (kolejnego starego znajomka, Mariusa van Bohenwalda). Osobiście lubię „Szachor Sefer”, gdyż pokazuje jak w zgrabny sposób autor może nieco zwolnić akcję. To właściwie wzorcowy rozdział, jaki napotkać można w wielu książkach - w poprzednich akcja pędzi, bohaterowie co i rusz rzucani są w nowe miejsca, zaś ten ma pełnić rolę retardacji. Piekara zastosował coś innowacyjnego - raz, że porzucił długie, kwieciste opisy na rzecz dialogów, a dwa, że jednocześnie rozwiązał przed nami wszystkie dotychczasowe zagadki, aby przygotować nas na ostateczne zakończenie w następnym opowiadaniu. Na deser dopowiem, iż co bystrzejsi czytelnicy mogą próbować domniemywać, skąd wzięli się bliźniacy. Kolejne literackie zabiegi na plus i kolejna dobra propozycja od autora. Oby takich więcej!

Końcowe opowiadanie, „Drugie piętro wieży” jest aluzją do rozmowy Arnolda i Mariusa z „Szachor Sefer”. Króciutkie, liczące zaledwie czterdzieści stron, gmatwa i komplikuje życie Löwefella, zapewniając, że od tej pory nic nie będzie takie, jak dotychczas. Inkwizytor spotyka się ze swoim byłym sługą, Arsanesem, potężnym czarnoksiężnikiem, zdolnym do wytworzenia enklawy w Nie-świecie. Zapewne zastanawiacie się, jak czarnoksiężnik mógł niegdyś służyć inkwizytorowi? Cóż, jest to jeden z głównych wątków książki, gdyż przeszłość Löwefella jest co najmniej tak interesująca jak przeszłość Mordimera Madderdina. Niestety nie mogę zdradzić, cóż takiego kryje się za maską inkwizytora Wewnętrznego Kręgu - aby się tego dowiedzieć, każdy musi sięgnąć po książkę i przekonać się indywidualnie. Dość powiedzieć, iż wszyscy słudzy zła drżą przed mocą Löwefella i oddają jemu cześć...

Zapraszamy na poniższe podsumowanie.

Podsumowanie:

Los w interesujący sposób połączył dwie osobowości – niezwykłego chłopaka Mordimera i sługę Inkwizytorium Arnolda Löwefella. Zapewne wielu czytelników - w tym ja - chciałoby dowiedzieć się, jak potoczą się ich dalsze przygody i czy jeszcze kiedyś natkną się na siebie, być może już pod innymi postaciami; gdyż nie są oni tym, czym wydają się być na pierwszy rzut oka. Mimo więc całkiem pochlebnych recenzji, jakie należą się dziełu, należy zganić autora - nie zebrał się na pisanie kontynuacji „Płomienia”, mimo, iż nadał mu podtytuł „tom pierwszy”. Jeszcze bardziej rozbił cały cykl, wypuszczając później książki z serii „Ja Inkwizytor.”. Zupełnie zapomniał o Löwefellu, którego brak w jakichkolwiek następnych częściach. Dlatego apeluję do Piekary - proszę o skonsolidowanie całej serii, proszę o uporządkowanie wszystkich przygód i rozwiązanie sprawy Mordimera, Löwefella, Kostucha, Bliźniaków i wielu innych interesujących bohaterów, których poznaliśmy na kartach powieści. Jeżeli to możliwe, chciałbym aby następna księga osadzona w obrazoburczym uniwersum została napisana w stylu „Płomienia i Krzyża” - porządnie, z pomysłem, ciekawymi dialogami, niezłą akcją i marginalną ilością błędów.

Dla wnikliwych i żądnych wiedzy czytelników Piekara zamieścił na końcu książki przypisy, objaśniające niektóre zagadnienia z opowiadań. Oczywiście zachęcam do zapoznania się z nimi - zawierają kilka ciekawostek.

okładka

"Ja, Inkwizytor. Płomień i krzyż" tom 1

Nasze recenzje:

recenzja recenzja recenzja recenzja


O Autorze książki:

autor

Jacek Piekara(ur. 19 maja 1965 w Krakowie) - polski pisarz fantasy, dziennikarz i redaktor czasopism o grach komputerowych ("Świat Gier Komputerowych", "Gambler", "Click!", "GameRanking", pseudonim: Randall), a także redaktor naczelny czasopisma "Fantasy". Studiował psychologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Emigrował do Wielkiej Brytanii. Obecnie mieszka w Warszawie. Publikował pod pseudonimem Jack de Craft. Debiutował w sierpniu 1983 opowiadaniem Wszystkie twarze szatana na łamach miesięcznika "Fantastyka". Jego pierwszą powieścią był Labirynt (1987). Obecnie znany głównie z cyklu opowiadań o czarodzieju Arivaldzie z Wybrzeża oraz opowiadań o Mordimerze Madderdinie... Współpracował przy tworzeniu scenariusza gry komputerowej Książę i Tchórz, w której występuje Arivald - postać z jego opowiadań. Z czołówką polskich aktorów pracował jako reżyser dubbingów, prowadził również autorskie programy w radiu WAWA.


 

Podsumowanie
Recenzja książki: Ja, Inkwizytor. Płomień i krzyż - tom 1
Plusy Nagroda
  • Liczne nawiązania do poprzednich części cyklu
  • Nowy, interesujący bohater
  • Ciekawe zaprezentowanie magii
  • Początki Mordimera
ocena
Minusy
  • Tylko jeden tom?
  • Brak zakończenia
  • Momentami zbyt dużo erotyki
Ocena

INFO:

Tytuł:

Oryg. tytuł:

Autor:

Data wyd.:

ISBN-13:

Cena:

Wiek:

Ja, Inkwizytor. Płomień i krzyż - tom 1

nie dotyczy

Jacek Piekara

16 styczeń 2015 (Polska)

9788379640522

39,90 zł

15+

Wydawca:

Wydanie:

Kraj:

Rok prod.:

Format:

Ilustracje:

Papier:

Liczba str.:

Okładka:

Gatunek:

Fabryka Słów

IV

Polska

brak danych

125x195 mm

brak

brak danych

344

miękka

fantasy


Opis Wydawcy:

Oto on – inkwizytor i Sługa Boży. Człowiek głębokiej wiary.

Minęło tysiąc pięćset lat, od kiedy Jezus zszedł z krzyża, utopił we krwi Jerozolimę i zdobył Rzym. Światem rządzą inkwizytorzy.

Płomień i Krzyż to symbole Świętego Officjum, instytucji niosącej w świat ogień jedynej i prawdziwej wiary. Ale to również dwa przeciwstawne sobie znaki – jeden symbolizuje perskich magów ognia, drugi walczących z nimi prawowiernych chrześcijan. Ich walka trwa.

Krwawy chłopski bunt pustoszy ziemie Cesarstwa, inkwizytor Arnold LÖwefell rusza w sam środek wojennej zawieruchy. Musi ocalić dziewczynkę, na której życiu szczególnie zależy Świętemu Officjum.

Piękna i Kapryśna wiedźma-kurtyzana dowiaduje się o magicznej księdze Szachor Sefer, w której spisano najmroczniejsze sekrety wschodnich czarnoksiężników i pragnie ją zdobyć za wszelką cenę.

Zaś bogobojny inkwizytor odnajduje więź łączącą go z okrutnym perskim demonologiem.

W powieści Piekary zło miesza się z dobrem tak skutecznie, iż w pewnym momencie mogą się wydawać nie do odróżnienia.

Wstecz